Nim jednak pojawią się tam nowi goście, urok jesiennej aury na Podlasiu, gdzie o gusłach się nie dyskutuje, zakłóci przypadkiem Zielony Kapturek z warkoczem oraz.. straszydło. Najbardziej ten ostatni, gdzie jedni mu wzrostu, a inni skrzydeł dodają, zaniepokojonym babiborzanom spędza sen z powiek.
Ostatnio na jednej z grup, nomen omen mającej w nazwie dyskusje o literaturze, odważyłam się skomentować jedną z książek, którą czytałam. Autor się nią zachwycał, a ja nie. Niefortunnie zaczęłam zdanie od „nie zgadzam się z Twoją opinią..”, przez co zostałam nazwana osobą agresywną. Gdy spytałam mojego oponenta
"Z faktami się nie dyskutuje" 30 grudnia 2009, 16:14. że zależeć może na nim firmom farmaceutycznym. z czego połowa umiera". Nowicki zaznacza, że o wyśmiewaniu nie ma mowy. Jest
Plebs nie jest wykształcony, nie grzeszy intelektem, nie myśli. Plebs powtarza. Bezmyślnie. 10 najgłupszych powiedzeń powtarzanych przez plebs. Od dziś nie życzę sobie, aby takie osoby czytały i komentowały tego bloga. 1. O gustach się nie dyskutuje. A o czym, baranie, się dyskutuje jak nie o gustach? Przez całe swoje zawszone życie dyskutujesz o gustach! […]
. Stare, znane wszystkim powiedzenie mówi: o gustach się nie dyskutuje. A może właśnie warto i trzeba? Każdy wie co myśli, czuje, w jaki sposób coś odbiera i często nasze opinie różnią się od siebie – jest to prawda wszystkim znana, a to sprawia, że nie podejmujemy zawiłych rozmów, bo i tak do niczego one nie doprowadzą. Nie ma osoby, której opinia jest wiążąca i to co mówi jest święte. Jej wyczucie piękna lub miernoty danej rzeczy (ze względu na tematykę bloga czytaj: filmu, książki) i jego wysoka bądź niska ocena do niczego nie zobowiązuje. Krytyką się ufa, bo mają wiedzę, zdolność do dokładnego analizowania, zauważania szczegółów i ich interpretacji... Z tym ostatnim można się kłócić, bo przecież na pytanie „Co autor miał na myśli?”, każdy odpowie na swój własny sposób i będzie miał do tego całkowicie święte prawo. Ale to, że nie mam wiedzy, zdolności do analizowania i zauważania szczegółów, które twórca gdzieś tam powtykał, nie znaczy, że moja niska bądź wysoka ocena jest nieadekwatna i nie mogę jej wyrazić. I choć kieruję się swoimi własnymi odczuciami i czasami jest to prosta kategoria: podoba się/nie podoba się (właściwe skreślić) – to myślę, że nie ma w tym nic złego, a każdy i tak wyrazi swoją własną opinię. Merytoryczne rozmowy o kulturze są jednak potrzebne. Argumenty, które faktycznie coś wnoszą, pozwalają drugiej stronie zwrócić na coś uwagę, wskazują na to, co się podobało i dlaczego, co można byłoby zrobić inaczej, uwidaczniają inny punkt widzenia na tę samą sytuację - to wszystko doprowadza do tego, że dyskusja nabiera charakteru i niesie za sobą treść. Warto nie wychodzić z kina obojętnym i stwierdzać, że „film był spoko”, tylko powiedzieć coś więcej. Chociażby dla samej przyjemności rozmowy, a szczególnie jeśli mamy prowadzić ją z kimś o podobnej wiedzy, zamiłowaniu, a jeśli nawet nie, to i tak może pomóc nam to wyjść poza nasze ramy patrzenia. Warto również czytać/zapoznawać się ocenami krytyków czy nawet krytyków amatorów, bo każdy zawsze zwróci na coś innego uwagę, co nam mogło umknąć albo po prostu pokaże inny punkt zaczepienia. Z drugiej strony może bywać też tak, że nie umiemy jasno i konkretnie odpowiedzieć na pytanie: Dlaczego? Co tam było fajnego? Czemu tak sądzimy? Możemy oceniać coś jako całość, bo mamy sentyment, bo po prostu dobrze się bawiliśmy, bo po prostu uważamy, że była to dobra rozrywka. Lub też w drugą stronę. Ale nie należy od razu naskakiwać na kogoś z tekstem „Nie znasz się”, „Przecież to było dno i wodorosty”, bo często i ta strona nie ma rzeczowych argumentów. Na jednym z najpopularniejszych serwisów filmowych, pod wieloma filmami w części „forum filmu” można znaleźć wątki dotyczący tego, że ocena danego działa jest zawyżona. Zastanawiam się czy faktycznie może. Przecież każdy ocenia po swojemu. I choć film może być np. kontrowersyjny, nie przypaść do gustu jakieś części widzów, to chyba nie należy od razu oskarżać tych, którym się podobało, o nieprawidłowe oceny, a szczególnie jeśli swoją własną niską ocenę nie uzasadnia się niczym konstruktywnym. Bo co to znaczy nieprawidłowa ocena? Komuś taki specyficzny humor bądź schematyczna fabuła się podobała i nie miał zbyt wygórowanych oczekiwań, i to nie znaczy, że jego ocena jest niewłaściwa. Sama przyznam się do tego, że mam wśród ulubionych filmów takie, którym z sympatii i za urok dałam najwyższą ocenę, choć średnia ocen nie przekracza 7,0, a patrząc obiektywnie taka też powinna być. I działa też to w drugą stronę. Zdarzyło mi się obejrzeć film, który (delikatnie rzecz ujmując) rozpierdzielił mój mózg na milion drobnych kawałków i to oczywiście w negatywnym znaczeniu. Do tej pory, jak o nim pomyślę, zbiera mi się ...każdy wie na co. Problem polega na tym, że większość widzów zachwyca się tym dziełem i dla nich ból mózgu jest przyjemnością i określając kwintesencją to, co ja uważam za beznadzieje. I choć jestem w stanie zrozumieć wszystko, uwzględniając uzasadnienia tych kino-maniaków, które do mnie -serio- docierają, to moje zdanie jest odmienne. Jeśli jesteście ciekawi o jakim filmie mówię, to Wam zdradzę, choć każde kolejne słowo napisane na jego temat bardzo mocno mnie boli. Ale zanim padnie tytuł, będzie krótkie pytanie sprawdzające. Z czym kojarzą Wam się lata 50/60? Ja stawiałabym na kolor (oczywiście mówimy o amerykańskiej popkulturze, nie PRL-owskiej). Moda, różnobarwne domki, prawie jak z Edwarda Nożycorękiego, Elvis Król, w kinematografii bajki Disney'a, w tym Kubuś Puchatek <3 i jakaś taka szara, nudna, dołująca rzeczywistość, którą próbowano zabarwić prostotą i komedią. Jedną z tych postaci, która właśnie miała to na celu był … Batman. Prosty, komediowy, kolorowy… Batman. Gryzie się to, prawda? Mi okropnie! Jak zaczęłam oglądać film, w którym „Batman zbawia świat” … w sumie to nie pamiętam, co czułam i co pomyślałam, ale w sumie to dobrze, ale za to pamiętam doskonale moje: WTF? Po obejrzeniu tego … czegoś. Ogólnie chodzi o to, że serial i film o przygodach jednego z najbardziej mrocznych, tajemniczych, złożonych psychologicznie postaci w świecie komiksu biega sobie po ulicach Gotham w kolorowych majtasach ze swoim wiernym kompanem Robinem i ratuje świat przed bardzo groźnymi przestępcami: Jokerem, Człowiekiem Zagadką, Pingwinem i całą resztą. Wszystko to zostało ubrane w schemat kiczu, dzisiaj określamy to jako camp. I taka była też wtedy kultura, takie rzeczy się robiło, absolutnie nie miało być to wymagające i absolutnie miało zapewnić typową lekką rozrywkę dla milionów Amerykanów. I się udał. Serial, jak na swoje czasy, był bardzo popularny. Ale co w nim takiego jest złego? A no np. to, że robi z widza idiotę. Nie uwierzę, że główny bohater: inteligenty, wykształcony, autorytet w całym Gotham, był tak mało ogarnięty, że nie był w stanie poznać z bliska jednej ze swoich przeciwniczek, tylko dlatego, że miała inny akcent i była dla niego miła. Scena, w której gumowe rekiny (w porównaniu z nimi krokodyle w Indianie Jonesie stoją na bardzo wysokim poziomie) są pokonywane przez … sprej na rekiny – to po prostu załatwiło system. Do tego teatralna (w tym złym znaczeniu) gra aktorska sprawiała, że filmową 'przygodę' odbierało się z jeszcze cięższym sercem. Nie każdemu leżała ta komediowa forma Batmana. W jednym z wywiadów Bruce Scivall, amerykański historyk filmu, wspomina, że „Michael Uslan, wielki wielbiciel komiksu za wszelką cenę pragnął przywrócić w filmach wersję Batmana bardziej zbliżoną do bohatera pierwszych opowieści lub z zeszytów komiksowych z lat siedemdziesiątych, w których przedstawiano go jako mrocznego stróża sprawiedliwości." (1) Udało się to dopiero pod koniec lat 80. dzięki Timowi Burtonowi. Radosław Swółł, autor artykułu „Iluzjonista czyli dlaczego plastikowe sutki przegrały z kevlarowym pancerzem", pisze tak: „(...) fabuła była umowna, dialogi i zachowania bohaterów naiwne, aktorstwo przerysowane i zamierzenie sztuczne, a efekty specjalnie nieudolne” (2) - i to wszystko jako całość niektórych będzie boleć, a dla innych będzie niesamowitym przeżyciem. Swoje pozytywne doznania opisują internauci na jednej z wyżej wspomnianych stron. Już kilka pierwszych wpisów ukazuje ich zachwyt. Piszą że chcą więcej, że niedopracowanie i niedorobienie filmu powoduje, że jest genialny, że jest to niestandardowa produkcja, którą należy oglądać z otwartą głową. że przy prezentowanej autoironii i grotesce można się świetnie bawić. Film określany jest jako parodia, chociaż to nie do końca prawda. W parodii głównym celem jest wyśmianie kogoś/czegoś. Tutaj twórcy na poważnie zrobili komedię, a pójście w tę stronę można upatrywać w skandalu, który wybuchł w 1954, po publikacji książki Frederica Werthama „Seduction of the Innocent”. W książce autor ten „przedstawił zagrożenia, jakie niosą komiksy, oraz ujawnił homoseksualny związek łączący, jego zdaniem, Batmana i Robina”(3). Dlatego celem było, aby zabawa była infantylna i nieskomplikowana. Nie nasuwała podejrzeń. Nie da się ocenić takich dzieł obiektywnie, ponieważ zawsze patrzymy na nie z własnego punktu widzenia, przez pryzmat tego, na czym my się wychowywaliśmy, co dzisiaj bardziej do nas przemawia i w jakiej kulturze filmowej obecnie się poruszamy. Trzeba mieć bardzo otwartą głowę, ale nie zawsze się da. 50 lat temu może łatwiej było zaakceptować taki stan rzeczy, bo nie wszyscy musieli mieć styczność z mrocznym wizerunkiem Batmana, lubić go i akceptować. Jakakolwiek nie byłaby sytuacja, niech każdy myśli co chce! W ramach poruszanego wątku, kilku studentów Uniwersytetu Opolskiego, przedstawiło swój punkt widzenia na dwa tematy. Pierwszy z nich dotyczy wyboru: Kapitan Ameryka czy Iron Man, a drugi twórczości Quentina Tarantino. Zapraszamy!
"O gustach się nie dyskutuje" po niemiecku Słownik polsko - niemiecki zawiera 4 tłumaczeń "O gustach się nie dyskutuje", najpopularniejsze to: Jedem das Seine, Über Geschmack lässt sich nicht streiten, über Geschmack lässt sich nicht streiten. Baza tłumaczeń w kontekście dla "O gustach się nie dyskutuje" zawiera przynajmniej 13 zdań. tłumaczenia O gustach się nie dyskutuje Dodaj Jedem das Seine Über Geschmack lässt sich nicht streiten O gustach się nie dyskutuje. Über Geschmack lässt sich nicht streiten. über Geschmack lässt sich nicht streiten o gustach się nie dyskutuje tłumaczenia o gustach się nie dyskutuje Dodaj über Geschmack lässt sich nicht streiten O gustach się nie dyskutuje. Über Geschmack lässt sich nicht streiten. Devin ruszył; we wstecznym lusterku kilka razy przyjrzał się Angie. – O gustach się nie dyskutuje, prawda? Devin fuhr los und sah Angie ein paarmal im Rückspiegel an. »Über Geschmack läßt sich streiten, was? Literature Ale o gustach się nie dyskutuje. Aber über Geschmack lässt sich nicht streiten. Ale o gustach się nie dyskutuje, prawda? Vermutlich lässt sich über Geschmack nicht streiten, oder? Literature – zaświergotała Barbara. – O gustach się nie dyskutuje, prawda? Über Geschmack lässt sich nicht streiten, oder? Literature O gustach się nie dyskutuje. Über Geschmack lässt sich nicht streiten. O gustach się nie dyskutuje, i tyle. Über Geschmack lässt sich nicht streiten, so ist es eben. Literature O gustach się nie dyskutuje. Man mag, was man eben mag. O gustach się nie dyskutuje - pomyślałem. Über den Geschmack läßt sich nicht streiten, sagte ich mir. Literature Oczywiście mordowali głównie swoich, ale o gustach się nie dyskutuje. Natürlich waren das alles ihre eigenen Leute, doch über Geschmack lässt sich nicht streiten. Literature Cóż, o gustach się nie dyskutuje. Doch über Geschmack lässt sich bekanntlich nicht streiten. Literature O gustach się nie dyskutuje. Wiem, że o gustach się nie dyskutuje... ale gdy chodzi o komfort jazdy, audi nie ma sobie równych. Natürlich hat jeder seinen eigenen Geschmack, aber beim Fahrkomfort auf der Autobahn ist ein Audi unschlagbar. Najpopularniejsze zapytania: 1K, ~2K, ~3K, ~4K, ~5K, ~5-10K, ~10-20K, ~20-50K, ~50-100K, ~100k-200K, ~200-500K, ~1M
O gustach się nie dyskutuje translations O gustach się nie dyskutuje Add para gustos hay colores Phrase O gustach się nie dyskutuje. Con los gustos se rompen géneros. W końcu, pomyślał, wzruszając ramionami, o gustach się nie dyskutuje. Después de todo, pensó con un encogimiento mental de hombros, sobre gustos no hay nada escrito... Literature Oczywiście mordowali głównie swoich, ale o gustach się nie dyskutuje. Por supuesto, asesinaron a su propia gente, pero sobre gustos no hay nada escrito. Literature O gustach się nie dyskutuje... Sobre gustos no hay nada escrito. O gustach się nie dyskutuje. No puedo discutir por el gusto. Osobiście wolę czuć smak, kiedy jem, a nie jeszcze dwadzieścia minut później, ale o gustach się nie dyskutuje. A mí lo que me agrada es saborear los alimentos, no sentir aún su sabor veinte minutos después. Literature Ale o gustach się nie dyskutuje, rzecz jasna. Aunque hay gustos para todo, por supuesto. Literature O gustach się nie dyskutuje. Te gusta lo que te gusta. O gustach się nie dyskutuje. Supongamos que no hay explicación sobre gustos. Najlepiej ideę tę streszcza maksyma De gustibus non est disputandum („O gustach się nie dyskutuje”). Esta idea la expresa sucintamente la máxima «De gustibus non est disputandum» («Sobre gustos no hay nada escrito»). Literature - No cóż, o gustach się nie dyskutuje, nieprawdaż? —Bueno, supongo que sobre gustos no hay nada escrito, ¿verdad? Literature O gustach się nie dyskutuje. Sobre gustos no hay nada escrito, Helen. O gustach się nie dyskutuje. Sobre gustos no hay nada escrito. O gustach się nie dyskutuje opensubtitles2 O gustach się nie dyskutuje. Sobre gustos no hay disputas. O gustach się nie dyskutuje. Cada cual tiene su gusto. O gustach się nie dyskutuje. Bueno, sobre gustos no hay nada escrito. Robertowi wydawało się to dziwne, ale o gustach się nie dyskutuje. Robert encontraba eso extraño, aunque sobre gustos no había nada escrito. Literature Wiem, że o gustach się nie dyskutuje... ale gdy chodzi o komfort jazdy, audi nie ma sobie równych. Sobre gustos no hay nada escrito, pero puede ganarle a un Audi en la autopista. O gustach się nie dyskutuje. Para gustos los colores, Odell. – O gustach się nie dyskutuje – ciągnął dalej. – Myślałem, że mnie lubi, ale ja zawsze kiepsko odczytywałem sygnały Pensé que yo le atraía, pero siempre se me ha dado fatal interpretar las señales. Literature Ja bym tego trunku nie wybrał po śmierci, ale o gustach się nie dyskutuje. No sería mi bebida postmortem, pero todo son gustos. Założyłbym się, że wolisz czystsze, bardziej godne szacunku kobitki, o gustach jednak się nie dyskutuje. Habría jurado que te gustaban más limpias, más respetables, pero sobre gustos no hay nada escrito. Literature Ale to rzecz gustu, o gustach zaś się nie dyskutuje. En materia de gustos no hay disputas. Literature
Bezpieczeństwo rozmów w sieci to temat o którym dyskutuje się coraz częściej. Zwłaszcza przy sytuacjach takich jak ta - które udowadniają że warto wybrać rozważnie... Bezpieczeństwo podczas rozmów na komunikatorach? Z jednej strony zapewniają o niej wszyscy (?) twórcy takich platform, z drugiej... regularnie słyszymy o rozmaitych wpadkach przez co wrażliwe dane, rozmowy, nagrania i pliki przesyłane przez użytkowników wyciekają jeden za drugim. JusTalk jest stosunkowo młodym projektem. Debiutował w 2018 roku, ale przez ten czas udało mu się zgarnąć sporo zainteresowanych w niektórych częściach świata — zwłaszcza w Azji, gdzie popularnością cieszyła się szczególnie wersja komunikatora kierowana ku najmłodszym - JusTalk Kids. Twórcy platformy zapewniali o bezpieczeństwie i szyfrowaniu end-to-end. Rozmówcy mieli spać spokojnie. Nawet na oficjalnej stronie komunikatora widnieje ogromny komunikat: Tylko Ty i osoba, z którą się komunikujesz, możecie je zobaczyć, przeczytać lub wysłuchać: nawet zespół JusTalk nie uzyska dostępu do Twoich danych! Brzmi świetnie — i tak jak brzmieć należy. Szkoda tylko, że całkowicie rozmija się z prawdą, o czym informuje dzisiaj serwis TechCrunch. Platforma miała zaliczyć ogromny wyciek, w ramach którego udostępniony został cały szereg wrażliwych danych. Wśród nich: wiadomości wysyłane na JusTalk, dokładne daty/godziny ich wysyłki, a nawet identyfikatory w postaci numerów telefonów obu stron — nadawcy oraz odbiorcy. Ponadto twórcy komunikatora mieli wewnętrznie gromadzić także szczegółowe lokalizacje tysięcy użytkowników. Duża część z nich miała przebywać w Stanach Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii, Indiach, Arabii Saudyjskiej, Tajlandii oraz Chinach. Zaskoczeni? Komunikatory internetowe, a bezpieczeństwo Większość dużych graczy lubi reklamować się jako ta najlepsza i najbezpieczniejsza opcja. Jak zwykle w takich sytuacjach - moim zdaniem - dopiero czas pokaże. Mimo wszystko JusTalk pojawiło się dość nagle — i z marszu zaskarbiło sobie uwagę wielu miłośników rozmów online. Chińskie firmy wielokrotnie pokazały już że z tym bezpieczeństwem danych gromadzonych na lokalnych serwerach nie jest najlepiej. Dlatego jeżeli zależy wam na komunikatorach które nie zaskoczą takimi historiami, a przynajmniej mają ku temu znacznie mniejsze szanse, warto postawić na któreś z popularnych rozwiązań, które zostało już przeskanowane z każdej strony przez specjalistów do spraw bezpieczeństwa. Kilka miesięcy temu to FBI przygotowało listę najbezpieczniejszych komunikatorów, na której znalazło się 9 produktów: iMessage, Line, Signal, Telegram, Threema, Viber, WeChat, WhatsApp, Wickr. I choć to opcje z pewnością bardziej godne zaufania niż JusTalk, to warto mieć na uwadze że i one pewnego dnia mogą przysporzyć kłopotów. Dlatego warto zawsze mieć na uwadze co się na na nich pisze — bo to że dzisiaj cieszą się doskonałą opinią wcale nie oznacza, że z dnia na dzień zajdą w nich jakieś zmiany które nam umkną, a za kilka dni wyciekną gigabajty treści. W tym sporo wrażliwych danych, które w niepowołanych rękach mogą przysporzyć nam sporo problemów. Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu
o nim się nie dyskutuje